| Forum: / Archiwum - cyfrowe 2004 / Artystyczne zdjecia poznaje sie po tym, ze wiele osob chce je kupic? |
| << . 1 . 2 . |
| Autor | Wiadomość |
| J.Z. [W-wa]
|
Posted: 24 Maj 2004 07:25:37 Czy artystyczne zdj?cia poznaje si? po tym, ?e wiele osob chce je kupic?
Czy prawdziw? sztuk? wyró?nia popyt ludzi sk?onnych za ni? zap?aci??
Osobi?cie uwa?am, ?e zarabia si? na rzemio?le a nie na sztuce. Tak si? sk?ada, ?e tak?e gram amatorsko i wiem, ?e muzyka dzieli si? na muzyke do s?uchania i muzyke do zarabiania. Mo?na grac muzyke folkow? czy jazzow?, nawet powa?n?, zainteresowac tym mo?na jednak w?sk? grup? ludzi o wymaganiach ponad ?redni? krajow?. Za koncert w domu kultury czy ciekawej knajpie dostaniesz (o ile w ogole co? dostaniesz) mo?e 100z?. Mo?na jednak zagra? na weselu za 4000z?. Ze zdj?ciami jest moim zdaniem podobnie: albo robisz za pieni?dze to co chce zobaczy? na zdj?ciu zamawiaj?cy albo masz ambicj? na zdj?cia artystyczne i znajduj? one zastosowanie na scianie w Twoim domu. Wielu ludzi robi i jedno i drugie. jarek |
| tompac [TK]
|
Posted: 24 Maj 2004 07:52:16 Czy artystyczne zdj?cia poznaje si? po tym, ?e wiele osob chce je
kupic? Czy prawdziw? sztuk? wyró?nia popyt ludzi sk?onnych za ni? zap?aci??
W rzeczy samej, przypominaj? mi si? te ró?nej ma?ci wziete arcydzie?a na bazarach ;)))) pozdr |
| Slon
|
Posted: 24 Maj 2004 08:05:01 Ale przyznasz, ?e mo?liwo?? wystawienia swojego dzie?a na rynku globalnym przez ma?o znanych artystów kiedy? praktycznie nie istnia?a? Hmm, raczej reklamowania, bo z nielicznymi wyjatkami, trudno mowic o wystawianiu "dziela" (oryginalu, jezeli jeszcze cos takiego istnieje ;)) w necie. Poza tym oczywiscie masz racje, wszystko co jest na sprzedaz w naszym "konsumpcyjnym" swiecie automatycznie trafia do marketingowej maszynki a net jest jednym z podstawowych i szybko "rosnacych" srodkow masowej reklamy. Nie wiem tylko czy to jest jakas istotna zmiana, bo jak juz pisalem, instytucje finansowe i bogaci kolekcjonerzy nie maja w zwyczaju ryzykowac a muzea sztuki nowoczesnej maja zwykle mocno ograniczone budzety i kupuja tylko "nazwiska" a nie nikomu nie znanych ... |
| Jan Werbi?ski
|
Posted: 24 Maj 2004 09:50:37 Cze?? wszystkim
U?ytkownik Jan Werbi?ski napisa?: [...] Pomijam skrajne przypadki, kiedy artyst? odkrywano po ?mierci. W dobie internetu i mass mediów takie przypadki s? prawie niemo?liwe. ??? !!!! Niby dlaczego? Dlatego, ?e nowe technologie i rozwój "globalnej wioski" umo?liwia odnalezienie odbiorców dla kazdej sztuki, która jest tego warta. Je?eli kto? nie szuka, to inna sprawa. |
| Jan Werbi?ski
|
Posted: 24 Maj 2004 09:52:29 Czy artystyczne zdj?cia poznaje si? po tym, ?e wiele osob chce je kupic?
Czy prawdziw? sztuk? wyró?nia popyt ludzi sk?onnych za ni? zap?aci?? Van Gogh za ?ycia sprzeda? tylko 1 obraz i umar? w n?dzy ... Ju? pisa?em o tym w wiadomo?ci otwieraj?cej w?tek na ten temat. Nie raczy?e? przeczyta?. |
| Jan Werbi?ski
|
Posted: 24 Maj 2004 10:03:21 Osobi?cie uwa?am, ?e zarabia si? na rzemio?le a nie na sztuce. Tak si?
sk?ada, ?e tak?e gram amatorsko i wiem, ?e muzyka dzieli si? na muzyke do s?uchania i muzyke do zarabiania. Mo?na grac muzyke folkow? czy jazzow?, nawet powa?n?, zainteresowac tym mo?na jednak w?sk? grup? ludzi o wymaganiach ponad ?redni? krajow?. Za koncert w domu kultury czy ciekawej knajpie dostaniesz (o ile w ogole co? dostaniesz) mo?e 100z?. Mo?na jednak W tej skali to owszem masz racj?. Zauwa? jednak, ?e najwybitniejsi muzycy po??czyli jedno i drugie. Znane gwiazdy zarabiaj? i tworz?. W ma?ej skali rzeczywi?cie chyba jest nieco inaczej. |
| Jan Werbi?ski
|
Posted: 24 Maj 2004 10:03:50 Czy artystyczne zdj?cia poznaje si? po tym, ?e wiele osob chce je
kupic? Czy prawdziw? sztuk? wyró?nia popyt ludzi sk?onnych za ni? zap?aci?? W rzeczy samej, przypominaj? mi si? te ró?nej ma?ci wziete arcydzie?a na bazarach ;)))) Dlatego sa takei tanie, bo kiepskie i nawet na bazarze nikt ich nie chce. |
| Jan Werbi?ski
|
Posted: 24 Maj 2004 10:04:57 Ale przyznasz, ?e mo?liwo?? wystawienia swojego dzie?a na rynku globalnym przez ma?o znanych artystów kiedy? praktycznie nie istnia?a?
Hmm, raczej reklamowania, bo z nielicznymi wyjatkami, trudno mowic o wystawianiu "dziela" (oryginalu, jezeli jeszcze cos takiego istnieje ;)) w necie. Poza tym oczywiscie masz racje, wszystko co jest na sprzedaz w naszym "konsumpcyjnym" swiecie automatycznie trafia do marketingowej maszynki a net jest jednym z podstawowych i szybko "rosnacych" srodkow masowej reklamy. Nie wiem tylko czy to jest jakas istotna zmiana, bo jak juz pisalem, instytucje finansowe i bogaci kolekcjonerzy nie maja w zwyczaju ryzykowac a muzea sztuki nowoczesnej maja zwykle mocno ograniczone budzety i kupuja tylko "nazwiska" a nie nikomu nie marketing x warto?? dzie?a = cena kiedy? marketing mia? znacznie mniejsze mo?liwo?ci |
| tompac [TK]
|
Posted: 24 Maj 2004 10:32:57 W rzeczy samej, przypominaj? mi si? te ró?nej ma?ci wziete
arcydzie?a na bazarach ;))))
Dlatego sa takei tanie, bo kiepskie i nawet na bazarze nikt ich nie chce. Oj zdziwi?by? si? ;))) A swoj? drog? nie wspomina?e? nic o warto?ci jednostkowej tylko ilo?ci chetnych ;))) pozdr |
| biesior [wro]
|
Posted: 24 Maj 2004 10:57:46 "Artyzm" nie mo?e by? jednog?o?nie zdefinoiwany w zwi?zku z tym, produkt artystyczny od przemys?owego ró?ni si? tylko tym jak kto chce go odebra?, przyk?ad : zupa Cambell w puszce, zdj?cie artystyczne czy nie ? Innymi s?owy, to nie zdj?cie okre?la czy jest to sztuka, tylko ludzie, którzy to zdj?cie nabywaj? w danym momencie |
| Jan Werbi?ski
|
Posted: 24 Maj 2004 11:07:38 W rzeczy samej, przypominaj? mi si? te ró?nej ma?ci wziete arcydzie?a na bazarach ;)))) Dlatego sa takei tanie, bo kiepskie i nawet na bazarze nikt ich nie chce. Oj zdziwi?by? si? ;))) A swoj? drog? nie wspomina?e? nic o warto?ci jednostkowej tylko ilo?ci chetnych ;))) pozdr O popycie, który bierze si? z ilo?ci ch?tnych x kasa któr? s? gotowi wy?o?y?. |
| tompac [TK]
|
Posted: 24 Maj 2004 12:10:34 A swoj? drog? nie wspomina?e? nic o warto?ci jednostkowej tylko
ilo?ci chetnych ;)))
pozdr O popycie, który bierze si? z ilo?ci ch?tnych x kasa któr? s? gotowi wy?o?y?. Czyli bazar sie ?apie jak najbardziej, jest popyt (i to nie w?ski) jest i kasa te? nie ma?a ;)) pozdr |
| Remi
|
Posted: 24 Maj 2004 15:44:06 ... Mam nadziej?, ?e nie nawi?zujesz do swojego debiutu na polfoto?
Przypomn? link: http://plfoto.com/zdjecie.php?picture=334452 No tutaj to ju? przegi??e? Janie. Osobiste wycieczki przy takich dyskusjach ju? nawet nie s? nie na miejscu. S? po prostu ?a?osne. |
| wkg
|
Posted: 24 Maj 2004 16:20:35 Czy artystyczne zdj?cia poznaje si? po tym, ?e wiele osob chce je kupic?
Czy prawdziw? sztuk? wyró?nia popyt ludzi sk?onnych za ni? zap?aci??
Nie, rzadko kiedy tak bylo Z jednej strony mamy artystów, którzy tworz? zrozumia?e raczej przez nich samych twory, których nikt nie chce kupi?. Niektórzy nazywaj? ich "prawdziwymi artystami". Moim zdaniem (mog? si? myli?) s? to miernoty. Co z tego, ?e tworz?, ?e maj? bogate wn?trze, skoro nikomu si? to nie podoba na
tyle, ?eby finansowo artysta móg? ?y? na godnym poziomie. Mo?e kto? si? zatrzyma na chwil?, rzuci okiem ale nie powiesi?by takiego zdj?cia/obrazu w swoim domu.
Za rzycia artyste - fakt .... Z drugiej strony mamy sztuk?, która mo?e si? sprzeda?. Sztuk?, za któr? koneserzy i galerie s? sk?onne zap?aci?. Mo?e nie od razu miliony $, ale tyle ?e artysta mo?e si? z tego utrzyma? i tworzy?. Moim zdaniem (mog? si? myli? oczywi?cie) talent prawdziwego artysty mo?na mierzy? sukcesem komercyjnym po??czonym z akceptacj? znawców. Mylisz artystow z wprawnymi rzemieslnikami : )))) Pozytywna ocena krytyków, znawców, odbiorców, prezentacje w s?ynnych galeriach i sukces komercyjny to miara prawdziwego artysty. Utrzymanie si? wysokiej oceny przez d?u?szy
czas potwierdza j?.
Jezeli tylko sie ja kupi. Zauwa?my, ?e od szmiry, która te? mo?e osi?gn?? sukces finansowy prawdziw? sztuk? odró?nia pozytywna ocena znawców utrzymuj?ca si? w d?u?szym czasie. Prawdziwa sztuka jest ponadczasowa. Kicz, je?eli nawet chwilowo osi?gnie sukces finansowy po krótkim czasie odchodzi w zapomnienie. Znowu bzdura ; ))) Andy Warhol - mistrz swiadomego kiczu, wciaz jest pamietany ; )) Pomijam skrajne przypadki, kiedy artyst? odkrywano po ?mierci. W dobie
internetu i mass mediów takie przypadki s? prawie niemo?liwe. Zatem prosze nie porusza? historii Mozarta itp, bo takie gderanie to typowe samopocieszanie si? niespe?nionych miernot z Polfoto. Odkrywano zazwyczaj dosyc wczesnie ... dorastano do nich powoli ... we? Klimta ... mistrza Egona Schiele ... wczesne portrety - fakt , dobre znajdowaly uznanie ( mimo braku internetu ). Potem zaczal tworzyc dziela wielkie ... ludzie dorosli do nich po 200 latach. Widac, ze nie za bardzo czujesz tematyki ktora poruszasz. Rozwa?a? nie artysta. -- Och ... nikt nie ma co do tego cienia watpliwosci wkg |
| Marcin Sobczak
|
Posted: 24 Maj 2004 19:27:48 Czy artystyczne zdj?cia poznaje si? po tym, ?e wiele osob chce je kupic?
Czy prawdziw? sztuk? wyró?nia popyt ludzi sk?onnych za ni? zap?aci??
tyle ?e artysta mo?e si? z tego utrzyma? i tworzy?. Moim zdaniem (mog? si?
myli? oczywi?cie) talent prawdziwego artysty mo?na mierzy? sukcesem komercyjnym po??czonym z akceptacj? znawców. Pozytywna ocena krytyków, znawców, odbiorców, prezentacje w s?ynnych galeriach i sukces komercyjny to miara prawdziwego artysty. Utrzymanie si? wysokiej oceny przez d?u?szy
czas potwierdza j?.
(...) I tu pope?niasz dwa b??dy. Pierwszy b??d: niepostrze?enie (czy równiez dla siebie, tego nie wiem) ??czysz sukces komercyjny oraz ocen? krytyków. Stawiasz te dwie rzeczy po jednej stronie, a samozadowolenie owych "prawdziwych artystów", jak ich nazwa?e?, po drugiej stronie. Tymczasem od kiedy jest tak, ?e dobra ocena krytyki idzie zawsze w parze z sukcesem komeryjnym? W swoim wywodzie przyj??e? to absurdalne za?o?enie, które sprawi?o, ?e ca?a "analiza" posz?a na manowce. Oczywistym jest, ?e wiele dzie? chwalonych przez krytyk? nie odnios?o masowego sukcesu komercyjnego, a wiele, jesli nie wi?kszo??, sukcesów komercyjnych zosta?o negatywnie ocenionych przez znawców, ekspertów itp. To co nazwa?e? "prawdziwym artyzmem" przez nikogo nie rozumianym i który tak krytykujesz, to moim zdaniem najzwyklejszy kicz, bo nawet najwi?ksza i najbardziej wyrafinowana sztuka aby by?a naprawd? Wielka musi oddzia?ywa?, niekoniecznie by? rozumiana szkei?iem i okiem, ale by? odczuwana, musi dzia?ac na zmys?y, na emocje. Nie tylko autora. Ale niekoniecznie szerokich mas. Drugi b??d to zak?adanie, ?e wszyscy arty?ci s? ??dni sukcesu finansowego. Owszem, wielu tak. Sporo wielkich utworów, ksi??ek, zdj?? powsta?o na zamówienie, czasem za spore pieni?dze. Ale jest niema?a grupa tych, którzy komercyjn? stron? swojej dzia?alno?ci maj? g??boko gdzie?. To taki typ Stachury, któremu wystarczy kawa?ek chleba, butelka wina i góry. Czasem i do nich zapuka wielki wydawca z workiem pieni?dzy, ale wtedy s? zdziwieni, zgadzaj? si? oboj?tnie, albo odmawiaj?. Ile wielkich dzie? le?y w szufladach? Jest wydawanych w niszowych, ma?ych wydawnictwach? Ile z nich mo?emy us?ysze?, zobaczy? tylko w domu, albo w gronie znajomych? Jak wiele z nich osi?ga sukces komercyjny tylko dzi?ki przypadkowi? Inna sprawa, ?e jesli si? powo?ujesz na prawo popytu i poda?y, to musisz zak?ada? istnienie rozwini?tego rynku sztuki. W takiej Polsce jeszcze go nie ma (jest jaki? tam w muzyce rozrywkowej, ale w fotografii - na przyk?ad nie). Zauwa?my, ?e od szmiry, która te? mo?e osi?gn?? sukces finansowy prawdziw?
sztuk? odró?nia pozytywna ocena znawców utrzymuj?ca si? w d?u?szym czasie. Prawdziwa sztuka jest ponadczasowa. Kicz, je?eli nawet chwilowo osi?gnie sukces finansowy po krótkim czasie odchodzi w zapomnienie. Z tym jednym fragmentem jestem sk?onny si? zgodzi?, rzeczy wybitne przetrwaj? prób? czasu. Czasem jednak rzeczy w swojej epoce uznawane za kicz i masówk?, potem nabieraj? cech czegos wi?cej ni? tylko produktu. Przyk?adem jazz z lat 30-tych, budz?cy niesmak u ówczesnych konserwatystów, podobnie jak muzyka techno u dzi? s?uchaj?cych jazzu. Pomijam skrajne przypadki, kiedy artyst? odkrywano po ?mierci. W dobie internetu i mass mediów takie przypadki s? prawie niemo?liwe. Zatem prosze
nie porusza? historii Mozarta itp, bo takie gderanie to typowe samopocieszanie si? niespe?nionych miernot z Polfoto. Tu znów si? nie zgodz?. Mo?e niektórym trudno sobie to wyobrazi?, ale nie ka?dy fotograf skanuje swoje zdj?cia lub fotografuje cyfr?. Setki, tysi?ce maj? gdzie? internet i mass media. Dla nich fotografia to tylko papier, format minimum 30x40 albo wielki slajd na scianie. Wielu poetów nie wie jak w??czy? komputer, a ci co wiedz?, nieraz nim gardz?. Podobnie z muzyk? i innymi dziedzinami. Tym bardziej w kraju, gdzie dost?o do internetu ma 20-30% ludzi. Wiara, ?e dzi?ki mass mediom, w tym Sieci, trudno uchowac nieodkryty jaki? wspania?y artsytyczny rodzynek jest wiar? naiwn?. Mo?e za 10 lat, nie wiem. Na pewno nie teraz. Wiele talentów dzia?a po cichu, bo cho? s? wielcy, to maj? w du?ym powa?aniu rozg?os, a tym bardziej kas?. Szcz?sliwi ci nieliczni, którzy do nich i ich dzie? trafiaj?. A sukces komercyjny to efekt sprawnego marketingu i ma?? ma korelacj? z warto?ci? artystyczn? dzie?a. Podsumowuj?c, Twoje rozwa?ania w mojej opinii s? nieporozumieniem. pzdr m |
| Marcin Sobczak
|
Posted: 24 Maj 2004 19:49:43 W tej skali to owszem masz racj?. Zauwa? jednak, ?e najwybitniejsi muzycy
po??czyli jedno i drugie. Znane gwiazdy zarabiaj? i tworz?. Heh, cz?sto ow? wielk? sztuk? graj? za grosze w filharmonii, odnosz? sukcesy na festiwalach, a za kas? cha?turz? po weselach i knajpach, ?eby miec z czego ?y?. To nie Stany... Popytaj si? znajomych muzyków, ka?dy to potwierdzi. B??dzisz w chmurach. m |
| Marcin Sobczak
|
Posted: 24 Maj 2004 20:17:44 Cze?? wszystkim
U?ytkownik Marcin Sobczak napisa?: Ale jest niema?a grupa tych, którzy komercyjn? stron? swojej dzia?alno?ci maj? g??boko gdzie?. To taki typ Stachury, któremu wystarczy kawa?ek chleba, butelka wina i góry. Czasem i do nich zapuka wielki wydawca z workiem pieni?dzy, ale wtedy s? zdziwieni,
zgadzaj? si? oboj?tnie, albo odmawiaj?. Ile wielkich dzie? le?y w szufladach? Szczerze? Moim zdaniem praktycznie ?adne. Wliczasz w to literatur?? Bo ja tak. Jest wydawanych w niszowych, ma?ych wydawnictwach? Ile z nich
mo?emy us?ysze?, zobaczy? tylko w domu, albo w gronie znajomych? Jak wiele z nich osi?ga sukces komercyjny tylko dzi?ki przypadkowi?
Sukces komercyjny bardzo wiele dzie? osi?ga g?ównie przez przypadek. Ale to nie znaczy, ?e ich autorzy tego sukcesu nie pragn?li. Ale nie znaczy te?, ?e pragn?li wszyscy. Z tym jednym fragmentem jestem sk?onny si? zgodzi?, rzeczy wybitne
przetrwaj? prób? czasu. Jassssne. Jakby nie by?y wybitne, to by nie przetrwa?y... [...] Wiele talentów dzia?a po cichu, bo cho? s? wielcy, to maj? w du?ym powa?aniu rozg?os, a tym bardziej kas?.
Poka? dwóch. Najs?ynniejszy przyk?ad to chyba Nikifor, który co prawda sta? si? znany za ?ycia, ale ani rozg?osu ani kasy nie pragn??. Rozg?os ostatecznie zyska?, biedny pozosta? do ko?ca. A teraz... wiesz, jak przejd? si? czasem ulic? i us?ysz? czasem wielce utalentowanego grajka albo ?piewaka, pójd? na Bezdomn? i zobacz? genialne zdj?cia kogos, kto wcale ich nie chce sprzedawa? ani wystawia? w necie, pojad? na wie? i spotkam genialnego ludowego artyst?, którego ?wiat raczej nigdy nie pozna... to pewnie znajd? wi?cej ni? dwóch. Podsumowuj?c, Twoje rozwa?ania w mojej opinii s? nieporozumieniem. Zdziwisz si?, ale rozwa?ania Twojego przedpiscy mnie te? wydaj? si? nieporozumieniem. Nie zdziwi?em si?. pzdr m |
| Marek Dyjor
|
Posted: 24 Maj 2004 21:13:25 Najs?ynniejszy przyk?ad to chyba Nikifor, który co prawda sta? si? znany za
?ycia, ale ani rozg?osu ani kasy nie pragn??. Rozg?os ostatecznie zyska?, biedny pozosta? do ko?ca. ?o bo?e......... Nikifor to dla mnie ?adne sztuka .......... nawet ludowa.... w ogóle pojecie sztuki naiwnej jest bardzo naci?gane... |
| zennon
|
Posted: 26 Maj 2004 19:53:38 U?ytkownik Jan Werbi?ski napisa?:
To s? ekstremalne przypadki. Takie rzeczy si? zdarzaj? i wywo?uj? sporo szumu, co mo?e wywo?ywa? wra?enie powszechno?ci. To by? wyj?tek, a nie zjawisko normalne. Pewni arty?ci cz?sto podpisywali si? cudzym nazwiskiem aby zakpi? z krytyków. I co z tego?
Oj nie wydaje mi si?, ?e takie ekstremalne... w Centrum Sztuki Wspó?czesnej na wystawie sta?ej wisi mój ulubiony eksponat... kartka A4 a na niej wydrukowane A u którego stóp, tzn. przy prawej nó?ce stoi mniejsze wydrukowane A. Jakis niekonsekwentny ten artysta. Powinno byc wydrukowane A4 i przy nozce malutkie a4 ;) -- __________________________________ Boze! Jaki ja jestem piekny ! GG:5401526 __________________________________ |
| << . 1 . 2 . |
|
Aparaty cyfrowe - cyfrówki, w ostatnich latach szturmem podbiły nasze strzechy. W zalewie modeli, nowych technologii i oznaczeń, jak ciężko wybrać wymarzony aparat, wie nie jeden.
Dyskusja o aparatach, jakie wybrać a z jakich zrezygnować. Co zrobić by zdjęcia można było nazwać perełkami, co zrobić gdy coś nie wychodzi a powinno..
Na te inne pytania na pewno znajdziesz tutaj odpowiedź, wystarczy poszukać... Czas ładowania strony (sek.): 0.703 miniBB.net © 2001-2008 |Polityka Prywatności °infobi °multilan °virtuti militari °ogłoszenia
|