| Forum: / Fotografia cyfrowa 2008 / "Wybuchnięty" canon G5 |
| Autor | Wiadomość |
| Jacek Osiecki
|
Posted: 2 Paź 2008 14:02:54 Witam, Jakiś miesiąc temu G5 zamiast zrobić zdjęcie zrobić cyk-cyk a potem wybuchł. Głośny huk, mniej więcej 1cm pod spustem - poszedł snop iskier, dym... Na ekranie pojawiło się "please change battery" po czym umarł na dobre. Pewnie wybuchł jakiś kondensator... Oddałem do firmy zajmującej się różnymi robótkami przy wszelkich aparatach (Kraków, ul. Czapskich) - stwierdzili, że raczej nic się nie da z tym zrobić bo uszkodziło płytę główną... Zastanawiam się czy jest jeszcze co ratować - a może spróbować uderzyć do Canona? W końcu co jak co, ale wybuch to nie powinien nastąpić ;) Zakładając że nie da się/nie warto naprawiać: co byście polecili w zamian? Szukam aparatu który by kosztował nieco mniej niż lustrzanka, bardzo mile widziany wziernik (szlag mnie trafia jak widzę aparaty które mają WYŁĄCZNIE ekranik), miał dosyć skromne rozmiary (nie chcę nosić ciężkiego i delikatnego kloca - jak taki ma być to już wolę lustrzankę) i ew. był choć trochę odporny na wodę/zachlapanie... Pozdrawiam, |
| Pawel_W
|
Posted: 2 Paź 2008 14:37:06 Zastanawiam się czy jest jeszcze co ratować - a może spróbować uderzyć do
Canona? W końcu co jak co, ale wybuch to nie powinien nastąpić ;) Tak, do Canona można by pójść, ale nie z reklamacją, a z groźbą procesu o narażenie cię na narażenie zdrowia i ryzyko trwałego kalectwa. Zaraz będą ci proponować ugodę i 5D MKII jako pocieszenie do czasu uzyskania ugody... ...o, przepraszam. Myślałem, że to USA. Pozdrawiam, Paweł W. |
| Robert
|
Posted: 2 Paź 2008 15:04:18 Witam,
Jakiś miesiąc temu G5 zamiast zrobić zdjęcie zrobić cyk-cyk a potem wybuchł. Głośny huk, mniej więcej 1cm pod spustem - poszedł snop iskier, dym... Na ekranie pojawiło się "please change battery" po czym umarł na dobre. Pewnie wybuchł jakiś kondensator... stawiam na kondensator od lampy błyskowej, one czasami wybuchaja, jak fajnie jest, jak pieprznie w lampie studyjnej ;-) Zastanawiam się czy jest jeszcze co ratować - a może spróbować uderzyć do Canona? W końcu co jak co, ale wybuch to nie powinien nastąpić ;) jest na gwarancji? pewnie nie, to co takiego chcesz od canona... możesz się pytac ile kosztuje wymiana płyty głównej (i kondensatora) ale myslę, że nie warto |
| Kosu
|
Posted: 2 Paź 2008 15:10:40 Tak, do Canona można by pójść, ale nie z reklamacją, a z groźbą procesu
o narażenie cię na narażenie zdrowia i ryzyko trwałego kalectwa. Zaraz będą ci proponować ugodę i 5D MKII jako pocieszenie do czasu uzyskania ugody... ...o, przepraszam. Myślałem, że to USA. Nieopłacalne. Lepiej poszukać knajpy, która nie uprzedza, że kawa jest gorąca i się nią zalać (precedens jest bodaj z McDonalda - była potężna suma wygranej) :D pozdrawiam, Kosu |
| Pawel_W
|
Posted: 2 Paź 2008 15:15:36 ...o, przepraszam. Myślałem, że to USA.
Nieopłacalne. Lepiej poszukać knajpy, która nie uprzedza, że kawa jest gorąca i się nią zalać (precedens jest bodaj z McDonalda - była potężna suma wygranej) :D Tak. To był 1999 albo 2000. Muszę sprawdzić w paszporcie, bo akurat byłem wtedy w USA. Oburzyło mnie to odszkodowanie tak samo jak i amerykanów, u których mieszkałem. Uważam, że jednak jest opłacalne. Kłucącemu klientowi, który ma jakieś podstawy, trzeba coś dać, żeby się trochę uspokoił - chociaż dla tej nowej "5" warto ;) Potem najwyżej powiedzą, że skoro nic się nie stało, to nie wypłacą, a na pocieszenie niech sobie zatrzyma lustrzankę. Potem się ustali producenta kondensatora i zmusi się, aby na jego koszt wszystkie "wadliwe" G5 wymieniano na G10. :D Pozdrawiam, Paweł W. |
| Thomas
|
Posted: 2 Paź 2008 18:32:39 ...o, przepraszam. Myślałem, że to USA.
Nieopłacalne. Lepiej poszukać knajpy, która nie uprzedza, że kawa jest gorąca i się nią zalać (precedens jest bodaj z McDonalda - była potężna suma wygranej) :D Tak. To był 1999 albo 2000. Muszę sprawdzić w paszporcie, bo akurat byłem wtedy w USA. Oburzyło mnie to odszkodowanie tak samo jak i amerykanów, u których mieszkałem. Jedna z wielu tzw. urban legends. Owszem byl taki przypadek, niestety (albo stety zalezy jak patrzec) suma odszkodowania wcale nie byla potezna<. Nawet w USA nie ma az takiego oszolomstwa, by za oblanie sie przez nieuwage goraca herbata dostawac miliony. Thomas |
| Pawel_W
|
Posted: 2 Paź 2008 18:36:08 Jedna z wielu tzw. urban legends. Owszem byl taki przypadek, niestety (albo
stety zalezy jak patrzec) suma odszkodowania wcale nie byla potezna<. Nawet w USA nie ma az takiego oszolomstwa, by za oblanie sie przez nieuwage goraca herbata dostawac miliony. To dlaczego zaczęli na kubkach pisać ostrzeżenia, że kawa, czy herbata są gorące??? Bo ludzie napojów chłodzących się spodziewają? ;) Pozdrawiam, Paweł W. |
| Kyniu
|
Posted: 2 Paź 2008 18:47:12 jest na gwarancji? pewnie nie, to co takiego chcesz od canona...
Ano to ze sprzet owszem moze sie popsuc. Ale nie moze przy tym popsuciu wyrzadzic userowi krzywdy. Wiec teraz kwestia jak bardzo wybuchl i na ile bylo to grozne - czy moglo na przyklad spowodowac pozar gdyby sobie tak buchlo w walizce z ubraniami. Kyniu |
| dominik
|
Posted: 2 Paź 2008 18:54:35 Jedna z wielu tzw. urban legends. Owszem byl taki przypadek, niestety (albo
stety zalezy jak patrzec) suma odszkodowania wcale nie byla potezna<. Nawet w USA nie ma az takiego oszolomstwa, by za oblanie sie przez nieuwage goraca herbata dostawac miliony. W sumie to mniej niż milion bo coś około $600000. Czy mało czy dużo - dla mnie mimo wszystko oszołomstwo w pewnym stopniu było. |
| Robert
|
Posted: 2 Paź 2008 19:25:11 jest na gwarancji? pewnie nie, to co takiego chcesz od canona...
Ano to ze sprzet owszem moze sie popsuc. Ale nie moze przy tym popsuciu wyrzadzic userowi krzywdy. Wiec teraz kwestia jak bardzo wybuchl i na ile bylo to grozne - czy moglo na przyklad spowodowac pozar gdyby sobie tak buchlo w walizce z ubraniami. nie ma to jak pohisteryzowac sobie na grupie, co się stało userowi? dostał nerwicy od wybuchu, czy może swąd mu nos powykręcał? |
| Tomasz Pyra
|
Posted: 2 Paź 2008 20:51:44 Tak, do Canona można by pójść, ale nie z reklamacją, a z groźbą
procesu o narażenie cię na narażenie zdrowia i ryzyko trwałego kalectwa. Zaraz będą ci proponować ugodę i 5D MKII jako pocieszenie do czasu uzyskania ugody... ...o, przepraszam. Myślałem, że to USA. Nieopłacalne. Lepiej poszukać knajpy, która nie uprzedza, że kawa jest gorąca i się nią zalać (precedens jest bodaj z McDonalda - była potężna suma wygranej) :D Był, tylko od tego czasu raczej nie znajdziesz knajpy która przed tym nie ostrzega (w USA). |
| Radio Erewan
|
Posted: 2 Paź 2008 23:16:58 Jakiś miesiąc temu G5 zamiast zrobić zdjęcie zrobić cyk-cyk a potem wybuchł.
{klik} trochę odporny na wodę/zachlapanie...
A akumulator był oryginalny? To raczej z ciekawości, bo w serwisie zawsze możesz ściemniać... Pozdrawiam |
| MarekF
|
Posted: 2 Paź 2008 23:59:27 Witam,
Jakiś miesiąc temu G5 zamiast zrobić zdjęcie zrobić cyk-cyk a potem wybuchł. Głośny huk, mniej więcej 1cm pod spustem - poszedł snop iskier, dym... Na ekranie pojawiło się "please change battery" po czym umarł na dobre. Pewnie wybuchł jakiś kondensator... Oddałem do firmy zajmującej się różnymi robótkami przy wszelkich aparatach (Kraków, ul. Czapskich) - stwierdzili, że raczej nic się nie da z tym zrobić bo uszkodziło płytę główną... Bo teraz to taka moda jest. Jak nie potrafia zdiagnozowac uszkodzenia to oczywiste, ze walnela plyta, plytka, procesor itp. Tak jakby nie ma fachowcow do wymiany procesora, kondensatora, opornika, diody. Byc moze naprawa sie nie oplaca. Jak sie nie oplaca to sprzedaj mi ten aparat za cene zlomu. Mam kumpla ktory wszystko naprawia. Dziwne..... Chociaz nie wiem czy ten aparat jest wart zainteresowania, wpisalem w gugiel "canon g5" i przeczytalem tylka kilka stron w stylu "dobry", "ok" itp. Mam jakiegos canona, lezy w szufladzie....... [OT] nie bede pisal co naprawiamy, ja programowo kumpel sprzetowo Pozdr MarekF |
| Jacek Osiecki
|
Posted: 3 Paź 2008 05:47:59 Jakiś miesiąc temu G5 zamiast zrobić zdjęcie zrobić cyk-cyk a potem wybuchł.
{klik} trochę odporny na wodę/zachlapanie...
A akumulator był oryginalny? To raczej z ciekawości, bo w serwisie zawsze możesz ściemniać... Oryginalny, nigdy nie odczułem potrzeby jego wymiany ;) Ostatnio używałem aparat dosyć rzadko - raz na miesiąc może się zdarzyło, raz na parę miesięcy trzeba było ładować. Pozdrawiam, |
| Jacek Osiecki
|
Posted: 3 Paź 2008 06:26:31 Jakiś miesiąc temu G5 zamiast zrobić zdjęcie zrobić cyk-cyk a potem
wybuchł. [...] Oddałem do firmy zajmującej się różnymi robótkami przy wszelkich aparatach
(Kraków, ul. Czapskich) - stwierdzili, że raczej nic się nie da z tym zrobić bo uszkodziło płytę główną... Bo teraz to taka moda jest. Jak nie potrafia zdiagnozowac uszkodzenia to
oczywiste, ze walnela plyta, plytka, procesor itp. Tak jakby nie ma fachowcow do wymiany procesora, kondensatora, opornika, diody. Nie sądzę, oni akurat chętnie się różnymi rzeczami zajmują i z reguły im się udaje ;) Zamierzali wymienić kondensator - w końcu żadna filozofia - ale właśnie stwierdził że wybuch poczynił większe szkody i nie są w stanie pomóc. Chociaz nie wiem czy ten aparat jest wart zainteresowania, wpisalem w gugiel
"canon g5" i przeczytalem tylka kilka stron w stylu "dobry", "ok" itp. Mam jakiegos canona, lezy w szufladzie....... Z tego co wiem, swego czasu był jednym z lepszych aparatów wyżej od "głupich jaśków" - sprawdzałem też jak się prezentują jego następcy i gdzie nie spojrzę, to raczej widzę narzekania że od czasów G5 jakość idzie w dół... Coraz więcej Mpix przy tym samym rozmiarze matrycy i przez to więcej szumów, coraz gorsza/delikatniejsza obudowa, brak obracanego wyświetlacza... Kusi mnie żeby kupić kolejną G5 - używaną... koszt rzędu 300-400zł, a chyba za te pieniądze nie dostanę niczego sensownego. Pozdrawiam, |
| Jacek Osiecki
|
Posted: 3 Paź 2008 06:28:22 jest na gwarancji? pewnie nie, to co takiego chcesz od canona... Ano to ze sprzet owszem moze sie popsuc. Ale nie moze przy tym popsuciu wyrzadzic userowi krzywdy. Wiec teraz kwestia jak bardzo wybuchl i na ile bylo to grozne - czy moglo na przyklad spowodowac pozar gdyby sobie tak buchlo w walizce z ubraniami. nie ma to jak pohisteryzowac sobie na grupie, co się stało userowi? dostał nerwicy od wybuchu, czy może swąd mu nos powykręcał? Szczęśliwie strzeliło do przodu - gdyby wystrzał poszedł w drugą stronę mogłoby być niewesoło, zwłaszcza że akurat korzystałem z wizjera... Podejrzewam że w DE/UK aparat z taką usterką zostałby po gwarancji naprawiony za friko bez mrugnięcia okiem, natomiast u nas szanse są zerowe. Pozdrawiam, |
| Robert
|
Posted: 3 Paź 2008 08:28:54 Szczęśliwie strzeliło do przodu - gdyby wystrzał poszedł w drugą stronę mogłoby być niewesoło, zwłaszcza że akurat korzystałem z wizjera... ale chyba zdajesz sobie sprawę, że roszczenia to można mieć jesli coś się stało, a nie jesli mogło się stać? Podejrzewam że w DE/UK aparat z taką usterką zostałby po gwarancji
naprawiony za friko bez mrugnięcia okiem, natomiast u nas szanse są zerowe. podejrzewasz, ale z canonem sie pewnie nie skontaktowałeś? |
| Jacek Osiecki
|
Posted: 3 Paź 2008 10:43:33 Szczęśliwie strzeliło do przodu - gdyby wystrzał poszedł w drugą stronę
mogłoby być niewesoło, zwłaszcza że akurat korzystałem z wizjera... ale chyba zdajesz sobie sprawę, że roszczenia to można mieć jesli coś się stało, a nie jesli mogło się stać? Toteż nie zamierzam podnosić tematu narażania życia - kto inny poruszył tę kwestię ;) Podejrzewam że w DE/UK aparat z taką usterką zostałby po gwarancji
naprawiony za friko bez mrugnięcia okiem, natomiast u nas szanse są zerowe. podejrzewasz, ale z canonem sie pewnie nie skontaktowałeś? Po prostu wiem jakie jest w Polsce podejście do klienta - również (a czasami nawet "zwłaszcza") w polskich oddziałach międzynarodowych koncernów... Miałem okazję tego doświadczyć na własnej skórze. Jeśli u nas ktoś nie jest zmuszony do świadczenia usługi gwarancją/umową, to natychmiast spuści klienta po brzytwie. Pozdrawiam, |
| Kyniu
|
Posted: 3 Paź 2008 14:32:47 Po prostu wiem jakie jest w Polsce podejście do klienta - również (a czasami
nawet "zwłaszcza") w polskich oddziałach międzynarodowych koncernów... Nie zawsze. Czasem jest tak ze srewis swiadczy zewnetrza firma rozliczana jakims tam ryczaltem i wtedy faktycznie zalezy im na cieciu kosztow. Znam przypadki gdy np. serwis klienta spuscil, a powiadomienie wlasciwej firmy, czyli producenta, zaowocowalo skutecznym przymuszeniem serwisu do swiadczenia gwarancyjnego. Inny przypadek z innej branzy to klient oddal sprzet do serwisu, serwis okradziono wraz z wlasnoscia klienta, serwis niby uznal swoja odpowiedzialnosc ale zwodzil klienta pol roku do czasu powiadomienia korporacji. Bardzo szybciutko sprawe zalatwionopo mysli klienta. No i zawsze tez mozna napisac do europejskiej centrali jak w krajowej siedzi jakis burak. Kyniu |
| T.M.F.
|
Posted: 3 Paź 2008 17:39:39 Jedna z wielu tzw. urban legends. Owszem byl taki przypadek, niestety
(albo stety zalezy jak patrzec) suma odszkodowania wcale nie byla potezna<. Nawet w USA nie ma az takiego oszolomstwa, by za oblanie sie przez nieuwage goraca herbata dostawac miliony. To dlaczego zaczęli na kubkach pisać ostrzeżenia, że kawa, czy herbata są gorące??? Bo ludzie napojów chłodzących się spodziewają? ;) Powtarzasz zaslyszane gdzies polprawdy. Tu nie chodzilo o napis na kubku, ze kawa jest goraca. Problem lezal w tym, ze kubki byly wadliwe, w sensie papierowy kubek z wrzatkiem + przyzwyczajenia amerykanow do brania wszystkiego do samochodu w drive-thru. Mozna powiedziec, ze baba byla glupia, ale tez mozna powiedziec, ze firma miala w dupie klientow oferujac im niebezpieczny produkt w niedostosowanym pojemniku. Poza tym mozna dyskutowac, czy takie odszkodowania maja sens - niemniej jednak w przypadku duzej korporacji w Polsce firma dostaliby kare rowna zero lub niewielka i tylko by sie smiali z ciebie. Duza kara wymusza na nich zmiany - teraz kubki w stanach nie sa papierowe tylko ze sztywniejszego tworzywa i sa o wiele bezpieczniejsze. Poza tym kobieta miala powazne popazenia i przechodzila nawet przeszczep skory i operacje plastyczne. W stanach to nie sa koszty male, stad jej odszkodowanie ok. 600tys.$ po odjeciu kosztow prawnika (kolo 50%) i leczenia moglo byc naprawde symboliczne. |
| Janko Muzykant
|
Posted: 6 Paź 2008 15:46:11 Bo teraz to taka moda jest. Jak nie potrafia zdiagnozowac uszkodzenia to
oczywiste, ze walnela plyta, plytka, procesor itp. Tak jakby nie ma fachowcow do wymiany procesora, kondensatora, opornika, diody. Byc moze naprawa sie nie oplaca. Jak sie nie oplaca to sprzedaj mi ten aparat za cene zlomu. Mam kumpla ktory wszystko naprawia. Procesora za bardzo raczej nie wymieni :) |
| dominik
|
Posted: 6 Paź 2008 16:21:11 Byc moze naprawa sie nie oplaca. Jak sie nie oplaca to sprzedaj mi ten
aparat za cene zlomu. Mam kumpla ktory wszystko naprawia. Procesora za bardzo raczej nie wymieni :) Wymieni i porządne serwisy to robią, ale nie ma takich niestety wiele u nas w kraju. |
| Janko Muzykant
|
Posted: 6 Paź 2008 17:43:06 Procesora za bardzo raczej nie wymieni :)
Wymieni i porządne serwisy to robią, ale nie ma takich niestety wiele u nas w kraju. Trzeba najpierw taki mieć :) |
|
Aparaty cyfrowe - cyfrówki, w ostatnich latach szturmem podbiły nasze strzechy. W zalewie modeli, nowych technologii i oznaczeń, jak ciężko wybrać wymarzony aparat, wie nie jeden.
Dyskusja o aparatach, jakie wybrać a z jakich zrezygnować. Co zrobić by zdjęcia można było nazwać perełkami, co zrobić gdy coś nie wychodzi a powinno..
Na te inne pytania na pewno znajdziesz tutaj odpowiedź, wystarczy poszukać... Czas ładowania strony (sek.): 1.034 miniBB.net © 2001-2008 |Polityka Prywatności °infobi °multilan °virtuti militari °ogłoszenia
|